czwartek, 11 kwietnia 2019

,,Świt Jedi: W nicość'' Tim Lebbon

Świt Jedi: W nicość
Tim Lebbon
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2014

Opis

,,Od dziesiątek tysięcy lat zgłębialiśmy Moc, wokół której zbudowaliśmy naszą wspólnotę. Wojny i konflikty przychodziły i przemijały. Walczyliśmy o utrzymanie mroku i jasności w równowadze. Teraz jednak zagraża jej coś, co może zniszczyć nas wszystkich. Samotny człowiek... i jego marzenia.
Na planecie Tython powołano do życia starożytny Zakon Je’daii. Pod okiem jego mądrych Mistrzów Lanoree Brock poznawała tajniki Mocy, szybko stając się jedną z najpotężniejszych adeptek. W niej Moc była silna, lecz nie w jej bracie, który porzucił ścieżkę Je’daii. Jego szkolenie zakończyło się tragedią.
Po latach Lanoree stojąca na straży pokoju w galaktyce zostaje wezwana przed oblicze Rady Je’daii. Sprawa nie cierpi zwłoki. Ogarnięty obsesją podróży poza granice znanego wszechświata przywódca fanatycznego kultu zamierza otworzyć kosmiczny portal, używając straszliwej ciemnej materii. Ryzykuje kataklizm, który może zniszczyć cały układ gwiezdny. Widmo unicestwienia galaktyki jest przerażające. Lecz Lanoree jeszcze bardziej szokuje decyzja Mistrzów Je’daii, którzy powierzają misję zapobieżenia katastrofie właśnie jej - dopóki nie pozna ich powodów...''





,,Świt Jedi: W nicość'' jest jedną z nowszych książek ze świata Star Wars, jednak dalej zalicza się do Legend. Jej akcja osadzona jest na  długo przed tym jak Anakin został padawanem a później Lordem Vaderem.  Świat przedstawiony przez Tima Lebbona jest trochę inny od tego, którego kojarzymy z filmów, jednak myślałam, że będzie się różnił bardziej w końcu świat cały czas się zmienia.  Czego sami jesteśmy świadkami.

Fabuła ,,Świtu Jedi'' skupia się na Lanoree Brock, która dostaje tajną misję odszukania jej brata, którego przez lata uznawała za zmarłego a nawet obwiniała się za jego śmierć. Chłopak może zagrażać całemu znanemu światu próbując zrobić coś, co uznaje się za legendy, mity. Co może zniszczyć całą równowagę.

Bohaterów możemy poznać tylko wtedy jak wchodzą oni w interakcje z główną bohaterką.
Lanoree nie jest dość barwną i charyzmatyczną postacią. Wręcz przeciwnie.Jest opanowaną, cichą introwertyczką, ale tutaj nie leży problem, bo czytałam parę książek, których bohaterowie posiadali te cechy i dało ich się polubić. Ona jest typową dobrą postacią, która zawsze stara się wykonać swoje zadanie jak najlepiej. Wręcz jest zbyt perfekcyjna co może irytować.

Tre to chyba jedyna postać w całej książce, którą polubiłam. Nie znamy jego do końca, ale to sprawia, że jet intrygującą postacią. Niby przedstawiany jest jako nikczemny przestępca, ale w czasie książki nijak nam to pokazano, raczej autor skupił się na jego drodze odkupienia. Jego przekomarzania z Lanoree były jednym z niewielu plusów.

Dal to dla mnie postać tragiczna, wychowany w rodzinie, w której wszyscy byli zapatrzeni w moc, jako jeden z nielicznych dostrzegł jej wady i starał się skupić na czymś poza nią.Odkryć coś co wiele lat temu zostało zakazane.  Staranie się na siłę przekonać chłopaka do Mocy tak naprawdę coraz bardzie pchała go ku szaleństwu.

Na początku  czytało mi się tę książkę dobrze, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej przeszkadzał mi toporny i prosty styl autora. Na dodatek zarys fabuły tej książki można było przedstawić na tyle różnych sposobów, że oczekiwałam jakiegoś zaskoczenia, w mojej głowie pojawiło się multum pomysłów, a dostałam standardową książkę przygodową, w której bohaterowie musieli się dostać w wyznaczone miejsca.

Warto zwrócić uwagę, że w trakcie podroży Lanoree za bratem autor pokusił się o wprowadzenie scen z ich dzieciństwa, które przeplatają się z teraźniejszymi wydarzeniami i pokazują co doprowadziło rodzeństwo do sytuacji w jakiej się znaleźli. Większość fajnie zgrywała się z aktualnym zdarzeniami, ale i były niektóre na siłę wpisane w tą historię.

Trochę się zawiodłam na tej książce, ponieważ miała okazję pokazać galaktykę w innych czasach, a tak naprawdę z mojego punktu widzenia  autor zminił tylko nazwę zakonu Jedi na Je'daii, sugerując, że ten właściwy zakon będzie dopiero się formułował, Sithowie jeszcze nie byli źli i dopiero nastąpi podział na jasną i ciemną stronę Mocy. Znaczącą różnicą jest fakt, że bohaterowie mają ograniczoną możliwość przemieszczania się po galaktyce, co było dla mnie trochę dziwne.

Ciekawą wątki zostały zepchnięte na dalszy plan, a szkoda, bo w sumie nie zbyt często w książkach mamy ukazanie dobrych postaci, które w imię pokoju posuwają się do czynów, które zazwyczaj są potępiane. Czy motyw alchemii ciała oraz wymagań rodziców, którzy oczekują, że ich dzieci będą podążać podobną ścieżką.

Reasumując jeśli nigdy nie czytałeś niczego ze świata Star Warsów, a filmy tylko kojarzysz, lepiej zacząć od innej pozycji, ponieważ ,,Świt Jedi: W nicość'' to przyzwoita powieść, ale nie na tyle, by zaciekawić osoby dopiero poznające uniwersum Star Wars na tyle, by sięgnęły po kolejne książki bądź komiksy czy gry, a starszych już fanów może rozczarować fakt, że pomimo osadzenia fabuły przed znaną nam z filmów erą, galaktyka nie różni się tak bardzo.


27 komentarzy:

  1. To pozycja nie dla mnie. Jakoś nie porwał mnie świat Star Warsów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Nie każdy lubi Star Wars. Na szczęście jest jeszcze Star Trek 😉.

      Usuń
  2. Szkoda, że książka Cię zawiodła, sama lubię klimat Gwiezdnych Wojen. Będę z pewnością omijała na początku tę powieść :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczarowałam, ale poźniej przeczytałam jeszcze gorszą książka ze Świata Star Wars. To chyba dobra decyzja.

      Usuń
  3. Podobno teraz te książki wydane przed laty zostały usunięte z kanonu przez Disneya. Zabawna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak teraz jest. Książki wydane przed przejęciem praw przez Disneya należą do Legend. Wydane później są w kanonie. Ogolnie teraz jest to jeszcze bardziej pokręcone niż było na początku.

      Usuń
  4. Tym razem, nie jest to mój świat. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli ani dla zagorzałych fanów ani dla dopiero zaznajamiających się z uniwersum, szkoda potencjału.

    OdpowiedzUsuń
  6. Star Wars to dla mnie tylko filmy i nic więcej :) do ksiazek mnie nie ciągnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogólnie lubię filmowe Gwiezdne wojny, ale książki z tego uniwersum jakoś mi nie za bardzo podchodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, ale to nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świat Star Wars to niestety nie moja bajka. Nie widziałam filmów, więc i do książek mnie nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  10. To nie moja tematyka, nie oglądałam też filmów, więc raczej odpuszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam świat Star Warsów tylko z filmów, obejrzałam wszystkie części. Do takich książek jednak mnie nie ciągnie. Może kiedyś z ciekawości jakąś przeczytam, ale na chwilę obecną ich nie planuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tą serie jeszcze przed sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Star Wars to jest zdecydowanie nie moja bajka. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy jakoś nie ciągnęło mnie do Gwiezdnych wojen. Moja córka obejrzała jednak bajkę Star Wars Rwbelianci i przepadła. Teraz wspolnie zdobywamy wiedzę o galaktyce, tę książkę zostawimy sobie na przyszłość, jak już ogarniemy podstawy

    OdpowiedzUsuń
  15. Star Wars nigdy do mnie nie przemawiało ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Raz tylko czytałam Star Wars :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie książki zawsze chętnie czytam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety to uniwersum dopiero przede mną. :) Pozdrawiam serdecznie
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku, bardzo nie lubię Star Wars. Kompletnie nie moja bajka. Ale każdy lubi co innego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam filmy (to znaczy przede wszystkim starą trylogię), ale jakoś nigdy nie zdarzyło mi się sięgnąć po książki z tego uniwersum. Może czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń