wtorek, 17 stycznia 2017

Margaret Stohl ,,Czarna Wdowa na zawsze czerwona''

,,Czarna Wdowa na zawsze czerwona''
Margaret Stohl 
Data wydania: 2016
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Ilość stron: 472
Seria: #1
Opis:
,,Potem jej powieki opadły, a ogień, chaos, śmierć i krzyki zniknęły.
NATASHA ROMANOFF jest jednym z najgroźniejszych zabójców. Trenowana od najmłodszych lat w sztuce zwodzenia i zabijania przeciwników. Natasha otrzymała pseudonim Czarnej Wdowy od Ivana Somodorova – swojego okrutnego i brutalnego nauczyciela z moskiewskiej szkoły superszpiegów zwanej Czerwoną Komnatą.
Odkryj nową stronę Uniwersum Marvela, która porusza zarówno zagorzałych fanów, jak i tych dopiero poznających świat superbohaterów. Margaret Stohl po raz pierwszy odkrywa przed czytelnikiem nieopowiedzianą dotąd historię Czarnej Wdowy…''






,,Czarna Wdowa na zawsze czerwona'' to pierwsza książka o superbohaterce z komiksów jaką czytałam i niestety nie obyło się tutaj bez rozbieżności.  Zanim w ogóle zaczęłam pisać tą recenzję zastanawiałam się czy patrzeć na tą książkę w czasie pisania opinie na jej temat jako osoba, która zna komiks, czy tylko jako osoba, która oglądała filmy i ją przeczytałam. Wybrałam tą pierwszą opcję, ponieważ wiem, że nie wszyscy czytają komiksy, a sama 'książka' nie wie, czy chce być kontynuacją komiksu, czy wpasować się w filmy z tego uniwersum.

Myślę, że to jest największy problem tej książki, ale przechodząc, jednak do początku tej historii, której GŁÓWNĄ bohaterką jest Ava Orlova, młoda dziewczyna, która od dziecka nie miała łatwo. Raz po raz zawodziła się na ludziach i trafiała przez nich w niepowołane ręce, aż w końcu zaczęła sama decydować o swoim losie, jednak od swojej przeszłości nie da się uciec. Przeszłość o sobie przypomni w najmniej oczekiwanym momencie i wplącze w to chłopaka, o którym śniła Ava. Dzięki bogu Alex nie odgrywa roli tylko bycia obiektem westchnień głównej bohaterki.

Pozwolę sobie zacząć krótkie przedstawienie postaci, od Natashy, którą swoim charakterem, ani nie przypomina filmowej, ani komiksowej. Po prostu wymieszano jej cechy. Do tego mixu dorzucono stereotypy i mamy Frankenstaina. Tylko w czasie przesłuchania Natasha jest tą osobą, którą możecie znać z filmu: ,,Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz''.

Może przy opisie członki Avengers przesadziłam, ale jest w tej książce naprawdę słabo rozwinięta, a tego nie nadrabiają inne postacie. Samą Ava jest postacią, którą trudno polubić. Nawet nie chce mi się o niej pisać. Zrobiła autorka  z niej typową bohaterkę książki dla młodzieży.

W tym wszystkim jasny punktem zaczepienia stał się Alex. Zwyczajny chłopak, który wiódł zwyczajne życie od  czasu do czasu pakując się w kłopoty, aż w końcu odkrywa sekret swojej rodziny. Zmieniając wszystko w co wierzył. Smutne jest tylko dla mnie to, że tak szybko w  to uwierzył nie było rozwinięcie bardziej tego wątku.


Jeśli myślicie, że to były minusy tej książki, a teraz przejdę do plusów to się lekko pomylicie. 
W książce przewija się Tony Stark, do którego nie mam żadnych zarzutów, ale również pojawia się Coulson, który dla Avengers w MCU jest martwy i tu czytelnicy nie znający komiksu, a znający tylko filmu i seriale mogą mieć mętlik w głowie. 

Jeszcze ta nieszczęsny moment w książce, który dzieciak okazuje zdziwienie, kosmitami, w momencie kiedy Chitauri prawie zrównali Nowy Jork z ziemią, a wiadomość o tym poszła  na cały świat. 

Ok, w tym momencie stańmy na chwilę i powiedźmy ,,Ok, ta książka poszła bardziej w stronę komiksów niż uniwersum filmowego''. 
Jednak chwileczkę Hawkeye istnieje, żyje w świecie, w którym mógł być osadzony ten komiks. Mało tego Clint Barton należy do MCU, więc w którą stronę poszła autorka. NIE WIEM. Stworzyła sobie alternatywne uniwersum. 

Nieścisłości, słabo rozwinięci bohaterowie i infantylne wątki to pierwsze skojarzenia jakie przychodzą mi do głowy kiedy ktoś pyta mnie o opinię o  tej książce. 

Sam pomysł na fabułę wydaje się ciekawy, ale pogrzebała ją cała reszta. 
Nie wiem komu mogę jej polecić chyba tylko osobą, które całkowicie wyłączą myślenie podczas czytania tej książki. 

4 komentarze:

  1. Niestety tym razem książka zupełnie nie w moim stylu. Myślę jednak, że jeżeli kiedyś bym się na nią zdecydowała to nie znalazłabym wad, o których ty mówisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą książkę w planach, od jej premiery. Ja zawsze wyłączam myślenie w trakcie lektury - to jest najlepsze w czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie nie, chociaż z początku myślałam, że może mi przypadnie do gustu. ;/

    OdpowiedzUsuń