piątek, 15 stycznia 2016

Federicio Moccia ,,Trzy metry nad niebem.''


Trzy metry nad niebem
Federicio Moccia
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron:424
Seria: Trzy metry nad niebem (#1)
Data wydania: 2005
Opis 

Szesnastoletnia Babi, dziewczyna, z tak zwanego dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, na skutek pogmatwanego splotu przypadków, poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów i sprzeciwu apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości, która oczywiście nie ma szans na przetrwanie, zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, 
a Step staje się bardziej refleksyjny, łagodniejszy. Babi jest jedyną osobą, której Step powierza swój mroczny sekret, który tłumaczy jego agresywne i destrukcyjne zachowania. Swobodnie poruszając się w świecie pojęć, które określają świat włoskiej młodzieży, Moccia opowiedział niezwykle wiarygodnie i płynnie uniwersalną historię o młodzieńczym buncie, bólu dorastania i problemach rodzinnych.



Recenzja 
,,Strach to czasem brzydka rzecz. Nie pozwala ci doznawać najpiękniejszych chwil.Będzie Twoim przekleństwem, jeśli go nie pokonasz.''




Wiecie, że nie lubię rozpisywać się o książce, która w praktycznie żadnym stopniu mi się nie podobała, a jednak nie mogłam jej przerwać, choć wielokrotnie chciałam się jej pozbyć. Ukrywając przed samą sobą. Nie mogłam tego zrobić, ponieważ była to lektura wymagana do II etapu konkursy, której znajomość swoją drogą w ogóle mi się nie przydała. Czemu mnie to nie dziwi.
Książka ,,Trzy metry nad niebem'' jest dla mnie mało wnoszącą do życia książka. Nie mogę napisać, że jest bezwartościowa, ponieważ postać Stepa dużo uczy. Jak można zniszczyć człowieka  nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

,,Mówi się, że kiedy umierasz, w jednej chwili widzisz najważniejsze momenty swojego życia.''

Co do postaci to zbytnio nie muszę się rozpisywać, bo z grona znajomych Babie mogę powiedzieć tylko tyle, że nie licząc głównej bohaterki i dwóch osób mogę na każdego z osobna nałożyć kalkę i wyjdą mi te same osoby różniące się tylko wyglądem.

Sama Babie również mi nie przypadła do gustu. Rozumiem, że chciała mu pomóc, uratować, ale w wielu sytuacjach zachowała się dziecinnie i pusto jak jej mama, którą nie znosiłam w porównaniu do jej taty. Na początku liczyły się dla niej modne ciuchy, imprezy. Nie przejmowała się innymi. Przynajmniej tyle, że później jej wartości się zmieniły.
Zachowanie w finale historii określiłabym jako tchórzostwo. Już w ekranizacji lepiej to było przedstawione. Przynajmniej miała jakiś ważniejszy powód. Natury człowieka tak łatwo i szybko nie da się zmienić,a ona mam wrażenie chciała to zrobić w pięć minut.

Step to już całkiem inna historia. Polubiłam tą postać, którą tak naprawdę mało osób rozumiało. Brat był zapracowany. Chłopak tak naprawdę musiał sam walczyć ze swoimi demonami. Jego przyjaciele raczej mieli własne życie, problemy i dylematy. Podobnie jak Babi jego postać zmienia się. Pod koniec książki nie jest już tą samą osobą, choć dalej jest porywczy, ale stara się nad sobą panować.

,,To prawda, że kiedy nie potrzebujesz żadnej pomocy, wszyscy są gotowi ci ją ofiarować.''

Teraz co mi się w tej książce nie podobało ?
To niewątpliwie był język i styl pisarza, którym rozumiem chciał się w czuć w młodzież, ale nie do końca mu się to udało. Potrafię zrozumieć, że Moccia chciał do swojej książki wnieść slogan nastolatków by stała się jeszcze bardziej ludzka i realistyczna, aczkolwiek te wszystkie przekleństwa biły po oczach, więc albo ja jestem tak zacofana, albo naprawdę przegiął. W wielu książka młodzieżowych pojawiają się wulgaryzmy, ale dla podkreślenia. sytuacji, jednak nie w tej książce.

Brakowało mi w niej również lepszych opisów. Po prostu ona mnie nie porwała. Męczyłam się przy niej. Nie pozwalała mi stać się częścią świata bohaterów, ale jednej rzeczy nie mogę pisarzowi zarzucić, to tego, że gdy miał przebłyski niektóre dialogi  sprawiały, że czułam się jakbym czytała inną książkę.
,,Nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko się skończyło. Naprawdę. Nie ma już powrotu. Czujesz to. I próbujesz zapamiętać, w którym momencie to wszystko się zaczęło. I odkrywasz, że zaczęło się wcześniej niż myślisz. Długo wcześniej. I to w tej chwili zdajesz sobie sprawę, że to wszystko zdarzyło się tylko raz. I nieważne jak bardzo się starasz, nigdy nie poczujesz się taki sam. Nie będziesz już nigdy czuć się jak trzy metry nad niebem...''


Fabuła ,,Trzy metry nad niebem'' nie jest oryginalna. Styl też nie powala, ale ma swoją rzesze fanów i nie każdemu musi się podobać. Mnie nie porwała, ale kto wiem. Może tobie się spodoba ?  Na pewno jest to pouczająca książka, lecz  w moim odczuciu to  styl autora ją ,,położył''.

6 komentarzy:

  1. Rozpisałaś się :)
    Tę książkę czytałam w grudniu i też nie za bardzo wiedziałam czy mi się podoba czy nie. Jednak po kilku rozdziałach zrozumiałam ją i się zakumulowałyśmy ^^
    zaczytana_bella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być tak krótko, ale wylałam wszystkie swoje żale na nią. To fajnie. Może kiedyś ponownie ją przeczytam i bardziej mi przypadnie do gustu.

      Usuń
  2. Jest to jedna z niewielu książek, które podobały mi się mniej niż ekranizacja. W filmie porwała mnie postać Mario (uwielbiam tego aktora!), w książce nie porwało mnie nic... niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety też bardziej podobała się ekranizacja. Co się rzadko zdarza. Tam bohaterowie byli lepiej wykreowani. Miało to większy sens.

      Usuń
  3. Najpierw odkryłam film, później zajrzałam do książki i byłam rozczarowana, rozczarowana decyzjami, bohaterów. Teraz pojawiła się trzecia część, której jeszcze nie mam u siebie, ale z pewnością poświecę dla niej uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten przypadek książki, której adaptacja jest lepsza od pierwowzoru.

      Usuń