środa, 1 czerwca 2016

,,Pamiętnik narkomanki'' Barbara Rosiek

Pamiętnik narkomanki 
Barbara Rosiek
Data wydania 2005
Ilość stron: 308
Seria:-
Opis 
,,To prawdziwe notatki dziewczyny, później kobiety, w których zamkniętych zostało piętnaście lat życia na krawędzi, we wciąż na nowo podejmowanej walce z nałogiem. Jej przejmujące, niejednokrotnie bardzo drastyczne świadectwo rodzi prawdę o piekle, jakim jest uzależnienie. Daty dzienne wyznaczają tu czas szkoły, pracy i wakacji, ale przede wszystkim czas życia i śmierci.''
Recenzja 
,,Świata nie da się zmienić, ale zawsze można zmienić siebie.''


,,Pamiętnik narkomanki'' to książka, która łączy pokolenia. Przekonałam się o tym sama kiedy usłyszałam, że moja mama też ją kiedyś czytała.

Z tą książką mam pewien problem, ponieważ oceniając ją jako książkę jest ona przeciętna, ale spoglądając na nią jako historię opartą na faktach jej przekaz staje się mocniejszy, bardziej dobitny.  Zapomina się o tych wszystkich wadach 'technicznych' liczą się tylko dalsze losy bohaterki. I przestroga dla innych.

,,Być spadającą gwiazdą w czyichś marzeniach i spełniać każde życzenie.''

Wróćmy jednak do początku tej historii, która to okazała się dla mnie absurdalna i nierealistyczna, bo dziewczyna na wagarach poznaje chłopaków  i postanawia z nimi pójść w nieznane miejsce, ja bym w życiu nie poszła gdzieś sama z poznanymi osobami przed minutą.

Pomijając ten wstęp tej książce nie można odmówić realistyczności.  Nie można jej zarzucić, że nie wzbudzą w czytelniku emocji zarówno pozytywnych i negatywnych.

Co do bohaterów tej książki, to tak naprawdę mamy tylko jedną bohaterkę, bo reszta żyje na wspomnieniach kartek jej pamiętnika. I jako, że to jest jej pamiętnik ocena poszczególnych osób jest nieobiektywna, a i tak są oni epizodyczni, bo ,,Pamiętnik narkomanki'' opiera się przede wszystkim na jej przeżyciach, emocjach i walce z samą sobą.

Główna bohaterka jest zarazem autorką tej książki,a to w pewnym stopniu świadczy już o jej charakterze, który co prawda na łamach kartek tej historii potrafił zmienić się diametralnie.

Co mi zgrzytało w tej książce ? Odpowiedź jest prosta opis.  Opisy one nie budowały atmosfery  jaką powinny.  To bardzo dziwnie zabrzmi, ale one momentami nie zgadzały się z przekazem historii. Dobra, teraz może ktoś mi zarzucić, że to jest forma pamiętnikarska i opisy nie odgrywają tak ważnej roli w ich pisaniu. O tuż mi tutaj tego zabrakło, zabrakło dobrych opisów do świętej puenty.

,,Ciągle mi brakuje odwagi do życia lub samobójstwa.''
Ja  o tym, że ta historia oparta jest na autentycznych wydarzeniach  dowiedziałam się dopiero po jej skończeniu, a i tak wywarła na mnie to coś. W pierwszej części widzimy jak młoda dziewczyna upada, staje się wrakiem człowieka i nikt do niej nie potrafi dotrzeć, aż w końcu ucieka z domu, staje się przestępcą. W drugiej natomiast obserwujemy już kobietę, która stara się złożyć swoje życie w całość.

Jak się o tym dowiedziałam spojrzałam na nią bardziej pobłażliwym okiem.

Ta książka nie została w mojej pamięci dzięki świetnym opisom i wartkiej oraz zaskakującej historii, ale dzięki świetnym przemyśleniom, z którymi wciąż społeczeństwo się zmaga. Wiecie w większości książek to opisy i akcja sprawiają, że książka zostaje w naszej pamięci. Tutaj jest inaczej.

Myślę, że pomimo tego, iż ta książka nie stoi na wysokim poziomie pod względem wykonania jest w pewnym sensie może nie tyle co obowiązkową lekturą, ale na pewno książką wartą rozważenia sięgnięcia po nią,

Na pewno po tej lekturze większość osób zastanowi się kilkanaście razy zanim sięgnie po narkotyki, a może pozostawi po nich jeszcze całkowitą odrazę do tych używek.


„Przecież nie muszę brać narkotyków. Biorę, bo tak mi się podoba. Mogę przerwać w każdej chwili.”

7 komentarzy:

  1. Książkę czytałam dawno temu i wtedy wzbudziła we mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Jeżeli lubisz taki gatunek to polecam również ,,milion małych kawałków" świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już ,,Milion małych kawałków." W te wakacje powinna pojawić się recenzja.

      Usuń
  3. Dobra lektura, wspominam ją naprawdę dobrze, choć wspomniane "Milion małych kawałków" była dla mnie lepszą historią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie te książki czytałam i też uważam, że "Milion małych kawałków" była lepszą książką.

      Usuń
  4. Pamiętam, jak lata temu poleciła mi ją stara znajoma. Nie czułam się przekonana, ale skoro zachęcała... I przyznam, że nie żałuję. Zapisana prostymi słowami, niemalże utrzymana w minimalnych nurtach historia, która wstrząsnęła mną i nie pozwoliła dość długo o sobie zapomnieć. Chociaż czasami niektóre zdarzenia wydawały się nierealne (umysł nastolatki inaczej pracuje), to i tak było to dla mnie mocne przeżycie.

    OdpowiedzUsuń