W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres ip i nazwa klienta użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane firmie google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować.
,,Beta vulgaris" Margie Sarsfield
sobota, 28 marca 2026

Beta vulgaris

Margie Sarsfield

Tłumaczenie: Marta Miazek 

Wydawnictwo StoryLight by Insignis 

Data premiery: 11.03.2026

Liczba stron: 340

Sezonowa praca młodej kobiety przy zbiorach buraka cukrowego przeradza się w surrealistyczny koszmar


Elise i jej chłopak Tom wyruszają do Minnesoty, licząc, że zarobek przy zbiorach buraka cukrowego pozwoli im opłacić czynsz za mieszkanie na Brooklynie. Ciężka, wyniszczająca praca i dobrze znany lęk o pieniądze szybko przestają być jednak największymi problemami Elise: coraz częściej dochodzi bowiem do niepokojących zdarzeń. Dziewczyna odbiera telefony z pogróżkami, na jej skórze pojawia się tajemnicza wysypka, a z pryzmy buraków dobiegają do niej złowieszcze głosy.


Gdy Tom i kolejni pracownicy zaczynają znikać, Elise musi sama zmierzyć się z ciężarem własnej przeszłości, grozą niepewnej przyszłości oraz złowrogim, a zarazem kuszącym śpiewem buraków.


Gorzka, niepokojąca i bezkompromisowa opowieść, która dzięki wyrazistemu głosowi autorki i jej odważnej wizji z łatwością podważa tradycyjne narracje o klasie, traumie, konsumpcji i odkupieniu.


„Beta vulgaris” zwiastuje nadejście wyjątkowego talentu – debiutancka powieść Margie Sarsfield wgryza się w duszę. Nie mogłem się od niej oderwać – Nick White, autor powieści „How To Survive a Summer”


Niepokojąca, elektryzująca i po cichu rozdzierająca. Margie Sarsfield olśniewa i wystawia nas na próbę, tworząc powieść tak sugestywną i niezapomnianą, że o stertach buraków będę myślała jeszcze przez długie lata –  Danya Kukafka, autorka thrillera „Dziewczyna na karuzeli”

,,Beta vulgaris" to debiut Margie Starsfield, który zapowiadany był jako eko horror z elementami thrillera. Już na pierwszych stronach czytelnicy znajdą motywy charakterystyczne dla literatury grozy oraz suspensu. Od umiejscowienia akcji w odizolowanym od społeczeństwa miejscu, aż po turpizm.  Mimo to  nie wiadomo czego spodziewać się i oczekiwać po tej historii. 

Główną bohaterką jest Elise, to młoda kobieta, która wraz z chłopakiem wyjeżdża do ciężkiej pracy sezonowej. Starsfield dość szybko odkrywa jej trudną sytuację. Innych bohaterów czytelnik poznaje właśnie przez pryzmat Elise. To, jak ona ich postrzega i jaką rolę przypisuje im w tej historii. Stanowią oni dla niej w większości przypadków tło, nie mają wyraźnie zarysowanych charakterów. Ich prezentacja sprowadza się do przypisania, do konkretnych  subkultur.  Wyjątkiem są tu postacie związane relacjami partnerskimi lub emocjonalnymi z Elise. 

Czasem najlepsze w człowieku jest to, kim nie jest. 

W pewnym sensie tytułowe beta vulgaris są pełnoprawnym i aktywnym bohaterem. Są powracającym elementem. Nie tylko w formie obiektów przy pracy. 

 Powieść ,,Beta vulgaris"  jest bardzo osadzona w kulturze pracy oraz w strukturach kapitalistycznego społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. Autorka porusza kilka tematów ekonomicznych i społecznych ukazując kwestię nierówności, uprzywilejowania oraz wszechobecną  presję, która kształtuje codzienność młodych amerykanów. 

W debiucie ,,Beta vulgaris" autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, ale mimo to odniosłam wrażenie, że mamy styczność z narratorem niewiarygodnym. Jest to narracja pełna zniekształceń, drobnych luk i subiektywnych projekcji, które tylko pogłębia psychodeliczny efekt. Powolne tempo sprzyja budowaniu napięcia i intensyfikacji emocji, które tworzą niepokojącą atmosferę i prowadzą do punktu kulminacyjnego. 

Wiem, jaki efekt chciała uzyskać autorka, ale zabrakło mi pełniejszego wyegzekwowania tego chwytu Zwłaszcza, że czytałam horroy, w których wykorzystywano podobne motywy. W tym niedocenioną w Polsce autorkę horrorów i science fiction – Caitlín R. Kiernan.  Starsfield w powieści ,,Beta vulgaris"  pokazuje, że czasem największe bitwy toczymy w samotności, a horror rozgrywa się tam gdzie go nie widać, gdy za wszelką cenę chce się zachować pozory stabilności i porządku.  

 ,,Beta vulgaris" nie jest złą książką, przeciwnie ma w sobie wiele intrygujących elementów, ale pozostawiła mnie z przeświadczeniem, że autorka nie wykorzystała w 100% potencjału tej historii. Mimo wszystko jestem pewna, że jeszcze kiedyś wrócę do historii Elise, ponieważ ma elementy, które lubię. Wciąga swoją duszną i niepokojącą atmosferą oraz szaleństwem. 

Współpraca reklamowa (barter) wydawnictwo Insignis 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© 2020 | graphic-luna